piątek, 31 grudnia 2010

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!!


Ostatnie chwile starego roku. Nie był on dla mnie zbyt łaskawy... ale cóż , jak to mówią raz na wozie raz pod wozem.... Mam nadzieję , ze ten Nowy, bedzie lepszy!

Kilka miesiecy temu opublikowałam pierwszy, bardzo nieśmiały post. W zasadzie nie wiedziałam co chce tu pisać i pokazać.Jak się okazało był to wielki pozytyw starego roku... Wszystko samo sie z czasem klaruje ;)Zaskoczona byłam , że wogóle ktoś tu chce zaglądać , i tych chcących jest coraz więcej. Za co bardzo dziękuję. Jak wiele innych nowicjuszek w blogowym swiecie zaskoczyło mnie tak wiele pozytywnych osob, serdecznych, milych , bezinteresownych. I ciągle zachodzę w głowe dlaczego na co dzień tak ciężko spotkać tak wartościowe osoby.To wszystko dodaje skrzydeł. To taki mój mały(wcale nie tak bardzo maly) świat, w którym łapię oddech, relaksuje sie.
Bardzo dziekuje tym z Was , które są ze mną od pierwszego dnia , i tym które dołączają do tego grona :)

Wszystkim Wam zycze samych radosci, spelnienia marzeń , małych i dużych... Jak najwiecej nowych pięknych pomysłów , chociaż o to się nie martwię , macie ich pełno i na pewno tak bedzie dalej!
Do zobaczenia w Nowym Roku!!!!

środa, 29 grudnia 2010

Swięta Unplugged



Tu jeszcze z prądem ;)



Wszędzie na blogach poświąteczne posty. Piękne Wigilie, piękne zdjęcia . Masa prezentów.Ja dziś przedstawię coś na kształt Opowieści Wigilijnej pt. "Świeta Unplugget "
Moje święta nieco odbiegały w tym roku od tego sielankowego obrazka.Juz same przygotowania były dla mnie ciezkie. Męża nie bylo, wiec sama na wiosce, bez auta z dzieciakami ... Na zakupy pojechalam 2 dni przed swietami,sąsiedzi byli tak uprzejmi ,ze zabrali mnie do wiekszego sklepu cobym z glodu w swieta nie padla ;). Choinke kupowalam dzien przed wigilią. Kolejny sąsiad ulitował sie nad samotną kobietą , do wyboru miałam 2 choinki.... ale ważne że wogóle jakaś jest....
O 5tej rano w Wigilie moj mąż wyruszył jak sie okazało w dość niefortunną podróż do domu... Najpierw na lotnisko.Z Holandii do Dortmundu...Nikt jeszcze wtedy nie wiedział ,ze żadnego lotu nie będzie. Na lotnisku na początku wyglądało ,ze wszystko dobrze się skończy, loty nieco opóżnione, ale będzie ok... Niestety szybko okazało się ,że loty odwołano, wszystkie i to na najbliższe 3 dni. Ja byłam już w lekkiej histerii i ostatnie godziny przed Wigilią spędziłam na szlochaniu...
Około godziny 13tej zaczęły się kolejne atrakcje... prąd wyłączał się i włączał na przemian żeby ostatecznie wyłączyć sie na amen w okolicach godziny 14tej....akurat byłam napalić w piecu , więc ręce miałam delikatnie mówiąc usmolone od węgla...u nas brak prądu oznacza równocześnie brak wody, bo nie działają hydrofory które pompują do nas wodę... ręce umyłam w śniegu, bo tego akurat u nas nie brakuje. W piecu bez prądu równiez sie nie pali, bo nie działa pompa i dmuchawa i w piecu gaśnie...
O 15tej przyjechali do mnie goście... Zaniepokojeni brakiem prądu pytają czy to dlugo tak , i czy u mnie na wsi to normalne ,ze prąd wyłączają w swieta...no nienormalne... ale cóż , myśle sobie włączą pewnie niebawem...
Nie włączyli...Swiece wszystkie jakie mielismy w domu pozapalane, całe szczęście kominek mamy , więc z zimna równiez nie popadaliśmy. W międzyczasie miałam relacje z podróży męża , który postanowił nie czekać na lotnisku tylko próbował dojechac do domu innymi środkami komunikacji... W ostatniej chwili zdążył na pociąg do Berlina,gdzie potem miała być przesiadka na kolejny do Szczecina. Niestety w Berlinie okazało sie , ze z powodu warunkow atmosferycznych pociągu nie ma, zaproponowano hotel, z którego mój mąż skorzystał , pospał do 4tej i uznał wraz z towarzyszami niedoli ,ze trzeba ruszać dalej. Zorganizowali taksówki , które dowiozły ich do Szczecina.W Szczecinie po kilku godzinach załapali się na pociąg , który w końcu zawiózl ich do Gdańska. (oczywiscie nie obeszlo sie bez opoznien postojow i tym podobnych atrakcji. W Boże Narodzenie dojechał do Gdańska, ale zeby nie było tak pięknie nasze auto zgodnie z moimi przewidywaniami odmówiło posłuszeństwa po miesiącu stania na mrozie śniegu i deszczu... Ostatecznie mój mąż zawitał do domu w pierwszy dzień świąt przed 21szą , wraz z prądem, który ku uciesze wszystkich zebranych mniej więcej w tym samym czasie pojawił się w domu...
Az wstyd w jakim stanie strudzony podróżnik zastał dom... ;) zimno , wszystkie naczynia, talerze , szklanki brudne, żona też nieco umorusana , dzieci również nie pierwszej świeżości.... ;)) Oj długo będziemy te święta wspominać...
Ale najważniejsze ,ze w koncu razem. Z małym poślizgiem , ale co tam... No i rozbrajaące słowa naszego synusia na widok Taty; TAAATOOOO WRÓÓCIIIŁEEEŚ!!!!











Przypomnialo mi sie! W związku z brakiem auta wysyłka buteleczek nieco się opóżni. muszę czekać na jakąś dobrą duszyczke , która dowiezie mnie wraz z paczuszkami na pocztę .... czekajcie więc cierpliwie... :) :)

czwartek, 23 grudnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Bardzo dziwne mam Świeta w tym roku.... Mąż mój daleko, wróci jak Bozia da jutro wieczorem , o ile samoloty będą latać i samochód zechce odpalic , po miesiącu stania na parkingu....Niespodziewani goście , masa spraw na głowie. Dziś w ostatniej chwili udało mi sie wybrać po choinke. Dzięki uprzejmości sąsiadów, bo inaczej choinki by nie było wcale. W mojej wsi choinek kupic nie mozna , pojechalismy do leśniczego a tam, do wyboru takie drapaki ,ze nie wiedzialam co robic. Ostatecznie postawiłam na wysokość. Cokolwiek by to nie było ma być do sufitu.... Pamiętacie taki stary polski film "niespotykanie spokojny człowiek" i choike z tego filmu?? Moja mniej więcej tak wygląda, tyle ,ze jest wysoka.... Ratowałam ją ozdobami i lampkami , ale cóż , cudów nie ma ... ;) Ale jak to moiwa jak sie nie ma cosie lubi to sie lubi co sie ma... a i tak prezeciez nie choinka najwazniejsza. Mam nadzieje , ze jutrwszystko nabierze odpowiedniego wymiaru, atmosfery i spedziemy te Swieta razem .

Zycze Wam wszystkim wszystkiego dobrego , wiele radości , miłośći , jak najwiecej wspanialych szczesliwych chwil... Wesołych Świąt!!!



Niestety , wlasnie okazalo sie ,ze nie spedzimy Wigilii razem... loty odwołane....

niedziela, 19 grudnia 2010

Komu buteleczki ? ? ? BUTELECZKI JUZ ROZDANE ! :)



Pisałam kilka postów wcześniej , ze część butelek z Babcinej piwnicy będzie do oddania. Być może jest wśród Was ktoś kto chciałby wykorzystać takie butelki do dekoracji, ja wykorzystałam :)
Butelek mam do oddania kilkanaście , więc znajdzie się coś dla kilku osób . W większosci są brązowe, jest kilka zielonych i przeżroczystych ...

Dla ścisłości dodam , ze chce rozdzielić buteleczki dla kilku osób :)) !!

Jeśli ktoś chcialby takie buteleczki mieć u siebie to zapraszam . Prosze o komentarz pod postem .:)
Miłego dnia wszystkim życzę

sobota, 18 grudnia 2010

Pierwsze kwiatki ...

A dzis na opak nic swiątecznego.
Pierwszy raz ufilcowalam kwiaty. Dotychczas tylko kuleczkowałam , i z tych kuleczek powstawały korale i kolczyki. Tym razem 3 kwiaty z których zrobiłam broszke .Troszke sie martwie czy to twor udany. Na zdjeciu nijak nie moglam pokazac rzeczywistego koloru ( wrzosowy z fioletem ) ani wogole faktycznego wyglądu broszki. Czekam wiec z duszą na ramieniu na Wasze opinie ....







teraz o niespodziance spodziewance. Jakis czas temu Iga napisala ,ze chciałaby wysłac do mnie jakiś drobiazg . Ten drobiazg wczoraj przyniósł listonosz. Byłam zaskoczona , bo nie spodziewałam sie takich prezentow. Moj synus powiedzial ze "to psecies psysłal Świety Mikołaj! " i miał racje! Dziekuje Ci bardzo Iguś , prezenty są śliczne . O nikim nie zapomnialas. :) Dziekuje



Dziekuje Wam kochane duszyczki za odwiedziny , i jak dotąd za same miłe słowa. :)

czwartek, 16 grudnia 2010

dostałam wygralam :)

Już dawno miałam pokazać jeszcze kilka drobiazgów które dostaliśmy od babci, kiedy się przeprowadzała. Są to oczywiście przedmioty stare i zniszczone. Czas juz odcisnna nich swój ślad...Takimi właśnie przedmiotami chcę się otaczać. Takie właśnie przedmioty sprawiaja ,że dobrze się czuje w jakimś wnętrzu...

Nie ma co tu za dużo opowiadać . Są to przedmioty , które maja ponad 65 lat... dokladnie nie wiem ile...


Waza ma bardzo popękane szkliwo ,prawdopodobnie babcia wkladala ja do duchówki w piecu i od temperatury pojawiły się spękania, niestety nie udało mi sie uchwycic tego na zdjęciu ,a to dodaje jej uroku... ;)


dzbanek ma ukruszony dzióbek... wiec herbatki nie bedziemy w nim podawac , ale stoi na kredensie i mozna podziwiac





Pojemnik na rybę, śledzie chyba ;) Mój mąż wiele lat marzył o nim. Teraz babcia zdecydowala się nam go podarować





Stare , piękne łyżki, dzisiejsze sztućce nijak się mają do tych wiekowych... ostał się jeszcze jeden widelczyk...




Takie talerze zostaly tylko dwa... ale jakos nie jemy na nich , leżą po prostu w szafce....


a to juz zakup , który uważam za bardzo udany . Kupiłam na allegro , za 15 złotych, gdy tymczasem na targu staroci z Jeleniej Górze ktoś próbował sprzedać mojemu mężowi taki cebulak za kwotę około 100zl!



Ciągle ubolewam nad tym ,że nie mogę pokazywać tych rzeczy na większym tle, niestety nasze pokoje są ciągle nie wykończone i pokazywanie ich byłoby bezsensowne, oszpeciłyby te piękne rzeczy... dlatego mogę pokazac wszystko tak z bliska, po kawałku i w żadnej aranżacji... :(
W naszym salonie stoi na przykład stary kredens, jego fragment wygląda tak. kiedyś mam nadzieje będe mogłą pokazać cały salon, kuchnie jadalnie... a póki co jest jak jest :)



A teraz co wygrałam. Zostałam wylosowana u Kulini , w losowaniu ekspresowej rozdawajki:)Kulinia uszyła dla mnie takie świąteczne podkładki. Są śliczne. Do nich dołączona była kartka z życzeniami i herbatki , które nie doczekały do sesji ;)) Dziękuję bardzo za te prezenty. :)



Dostałam już świąteczny prezent od mojej siostry. Zapytała co by mnie ucieszyło. Właściwie nie miałam pomysłu ...ale jakiś czas temu zakochałam sie w pracach Margott , nie mogłabym sobie ich kupić , ale uznałam ,ze będą w sam raz na taką okazje. I tak mam! trzy sliczne zawieszki.
Siostra dzięki :)))






Starałam się oddać piękno tych wszystkich przedmiotow na zdjęciach . Niestety nie mam zbyt wielkich umiejetnosci , ale mam nadzieje ,że te cudeńka wybronią sie same ....

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Prosze o pomoc w ustawieniach na blogu

Mam wielką prośbę o pomoc w pewnej sprawie. Chodzi mi o moją nazwe - nick , która wyświetla mi się kiedy dodaje jakiegoś bloga do obserwowanych. Wyświetlam się wtedy jako - drozaga, bo taką nazwe wybralam chyba kiedys kiedy logowalam sie do google. Chociaz juz sama tego nie pamietam, jest to tez pierwsza czesc mojego adresu mailowego , wiec moze to z automatu zostalo przypisane jako moja nazwa.
Tymczasem kiedy piszę komentarz wyswietlam sie jako Niesława , czyli prawidłowo:)
Próbowałam juz wszelkich kombinacji, pomagała mi Iga i postepowalam zgodnie z jej wskazowkami , ale niestety nadal się to nie zmienia. Bylabym w stanie zaakceptowac ta drozage, ale chcialabym zeby chociaz wyswietlal sie link do mojego bloga, zeby ostatecznie wiadomo bylo kto to ta drozaga i skąd jest. Niestety za diabla nie chce sie ten link wyswietlac mimo ,ze niby w ustawieniach w profilu google jest podany link do mojego bloga.
I jeszcze jedna dziwna rzecz , probujac roznych kombinacji dodalam sama siebie do odserwowanych i wtedy ku mojemu zdziwieniu wyswietlilam sie jako nieslawa. Wiec juz calkiem zbaranialam. Moze zagląda tu jakis spec i zechce mi podpowiedziec czy mozna cos z tym fantem zrobic?

czwartek, 9 grudnia 2010

Troszke na czerwono i korale

Troszke uszylam w cerwieni. Bede monotematyczna, bo znowu serduszka, ale bardzo mi sie spodobalo ich szycie wiec tak brne dalej. Maszyna troszke szalala, plątała, i to niestety widac ;) ale w nosie , nie mam zamiaru tego pruc i zaczynać od nowa... :))
No i zrobilam SAMA na szydelku gwiazdeczki :))) Oczywiscie nie ze swojego projektu , tylko wykorzytalam projekt od Olli





Na zamowienie Halinki - Majowejbaci , zrobilam korale , ktore maja byc prezentem dla Jej córek. Jedne mialy byc czerwone , drugie niebieskie. Mialy byc proste.... mam nadzieje ,ze sie to udalo i ze obdarowane dziewczyny będą zadowolone




Dziekuje wszystkim za odwiedzinki.Witam nowe obserwujące osoby. Jest mi bardzo milo ,ze mnie odwiedzacie. Pozdrawiam cieplutko :)

wtorek, 7 grudnia 2010

Maszynowe SPA





Mikołaj do mnie w tym roku nie dojechał.... wiec zrobiłam sobie prezenty sama :) spędziłam pół dnia na szyciu duperelków , które ostatecznie mają być ozdobami świątecznymi. Żadne tam cuda, ale okazuje sie że siedzenie przy maszynie jednak dobrze na mnie działa... coś w stylu maszynowe SPA ... ( jak sie nie ma co się lubi to się lubi co sie ma ;) )

Bardzo serduszkowo się zrobiło , ale to swietna robota... szybciutko i efektownie ...więc w sam raz dla mnie . Do powieszenia na ścianie serducha w rozmiarze XXL



Oraz wersja rozbudowana - XXL z dodatkiem kota po lewej ;)



Kilka serduszek do powieszenia na tzw duperelach .




Te na choinke



Wersja dodatkowa z kotem nr 2, nie wiem tylko jak tę wersję umieścić na choince ;))



Marzyły mi się anielskie skrzydełka, wiec przystąpiłam do pracy i ruszyła produkcja skrzydlata, cóż, po uszyciu pierwszych zapytałam moją corę jak jej sie podoba to co uszyłam , a Ona pyta; ....a co to jest? nogi konia????.....ech zupelnie nie rozumie duszy artysty ... ;) hehe
Po kilku poprawkach wyszlo cos co juz ponoc nogami konia nie jest a wygląda mniej wiecej tak..troche liche zdjecie ale costam chyba widac :)



dalsza część produkcji to gwiazdeczki



Na poprawę humoru kupilam sobie skrzydelka w wersji natural , czyli pierzaste.Marzylam o takich i mam :)



i jeszcze gwiazdeczki , ktore uzylam do takiej zimowej dekoracji szafeczki



Pamiętacie mój ganek w letniej scenerii? Przyszła zima , mebelki trzeba było zabrać do domu, i tak powstał moj zimowy kącik do pracy. Jak Harry Potter... pod schodami :))





czy tylko ja mam wrazenie ,ze przegięłam dziś z ilością zdjęć??

Miłego dnia wszystkim życzę :)Dziękuję wszystkim odwiedzającym , komentującym , obserwującym ....jest mi bardzo miło ,ze ktoś do mnie zagląda.

piątek, 26 listopada 2010

U MNIE TEŻ ŚWIĘTA :))

Nikogo na pewno nie zaskocze ,ze poscik jest w tematyce swiatecznej. Postanowilam ,ze w tym roku choinka i okolice będą przystrojone ozdobami przeze mnie uszytymi :)Ciągle co prawda uczę się współpracy z maszyną. Oczywiscie nadal klnę jak szewc przy tej robocie. Inaczej sie chyba nie da. Z reszta Ona (maszyna) też zaczęła wydawac różne dziwne dzwięki . Niestety nie znamy się na tyle , zebym mogła rozszyfrowac o co może chodzić ;)Ciągle też jestem niezadowolona do konca z tego szycia. Ni wiem jak wykonczyć te gadzety , jak wszyć srodek ,zeby wszystko wyglądało precyzyjnie i było dopracowane . Wiec te wytworki nie są doskonałe i jak by co , to wiem o tym :))Ale mimo tych wszystkich moich niedostatków jestem zadowolona. Mam jeszcze w głowie kilka rzeczy ,które chciałabym uszyć. A narazie wnaoglądałam sie przeróznych prac i nimi zainspirowana uszyłam taki bucik . Nie do konca jestem pewna czy jest swiąteczny , ale chyba podoba mi się , nawet jeśli świąteczny nie jest ;)



Wszystkie materiały , które używam są ,ze tak powiem z odzysku. Z kasą u mnie troszkę krucho, więc kombinuję jak mogę, tne zaslonki, obrusy i inne szmatki, czasem w lumpeksie trafi sie cos za grosze . I tak np wpadla mi w ręce taka niby patchworkowa szmatka i uszylam "skarpety"




Zeby nic się nie zmarnowało wykorzytsałąm niemal wszystkie scinki i powstala choineczka i serduszka





Niedawno kupilam sobie wymarzony pistolet na gorący klej , i od razu przystąpiłam do pracy. Tuje z ogródka straciły kilka gałązek a ja zyskałam wianuszek :) reszta oczywiscie ze skrawków wyżej opisanego materiału.



To by było tyle z mojego szyciowego szaleństwa a raczej radosnej twórczości ;)

Musze się za to pochwalić prezentami od Halinki- Majowejbabci. Jakis czas temu umówiłysmy sie na wymiankę.Wszystko strasznie sie przedłużyło , w paczce do mnie w londyńskiej poczcie szukano chyba wąglika ... ale ostatecznie po interwencji paczuszka doszła. Dostalam wykonany przez Halinke wieszak na kalendarz , ozdobne szpatułki, filc , gazetki ze swiątecznymi inspiracjami i inne drobiazgi. A w drugiej przesyłeczce, która szla do mnie dla odmiany tylko kilka dni przykeciał aniołek i pachnący bukiecik lawendy... Dziękuje slicznie Halinko :)




Pozdrawiam slicznie :) papatki