wtorek, 22 czerwca 2010

Chlebak , niciak , ławka czyli wyprawa na starocie i masa prezentow ... :))




Ostatnia niedziela byla niesamowitym dniem(nie o wybory mi chodzi;)). Pelnym prezentow, spelniania marzen (tych malutkich)i super zdobyczy. Dlatego post bedzie bardzo dlugi, bo chce pokazac moje radosci :)
Wiercilam mezowi dziure w brzuchu ,zebysmy w niedziele rano wybrali sie na gielde, poogladac starocie. Z kasa u nas ostatnio baardzo cienko wiec mialo byc tylko ogladanie. Mezus bez entuzjazmu ale przyjal wyzwanie i rankiem pojechalismy.
W zasadzie bralam pod uwage zakup jakis drobiazgow, myslalam o szklanej karafce , ktora chodzi mi po glowie, i jakis skorupkach na kwiaty.
Od skorupek sie zaczelo,najpierw trafilam na ten pojemniczek,kosztowal raptem kilka zlotych, wiec bardzo sie ucieszylam bo od pierwszego wejrzenia przypadl mi do gustu...Narazie zamieszkala w nim Hortensja, ale to tylko czasowo, Ona ma juz wybrane swoje stale miejsce ale to za pare dni.


Nastepny w kolejce czekal na mnie gliniany garnek, czy jak to innaczej nazwac, zajmie on miejsce w moim wypoczynkowym miejscu w ogrodku.





No a teraz perelka. Marzylam juz dlugi czas o starym chlebaku.Takim bialym emaliowanym.Ale z przyczyn finansowych nawet nie szukalam gdzie by mozna go kupic, bo zawsze szkoda mi bylo pieniązkow i odkladalam poszukiwania na lepsze czasy.
No i stalo sie, sam wpadl w moje rece. Lezal sobie tak niepozornie z innymi skarbami u pewnego Pana.Ja wlasciwie nie zwrocilam na niego uwagi ,bo mysli mialam zaprzatniete karafka i jej wypatrywalam,ale maz moj kochany ,szturcha mnie i mowi ,o , zobacz jaki fajny pojemnik...Kurcze.no zemdlalam normalnie z wrazenia.Zazhwycilam sie jak dzieciak. Pytamy o cene , niestety wysoka...I juz mialam sie pogodzic z ta strata. ale pan mowi ,ze opusci 50zl, ja mysle,ze to nadal za drogo,ale mezus mowi; a co tam raz sie zyje, potem bedziesz zalowac ,ze nie kupilas. I tak mam!Moj sliczny chlebaczek. Najsmieszniejsze jest to ,ze ja nawet nie mam go gdzie ustawic, bo nasza kuchnia to jeszcze budowa i nie nadaje sie do zaprezentowania, pozbijane deski i blaty z odzysku sa narazie moimi meblami kuchennymi.Ale od czegos trzeba zaczac,ja zaczelam od chlebaka :)))




Tyle niespodzianek zakupowych.Ale nie koniec niespodzianek wogole....
po poludniu zadzwonila kolezanka,ze znalazla jakis rzeczy ktore moze nam sie spoodobaja i zeby moj maz podjechal i zobaczyl.Oto efekt tej podrozy:


Ławeczka wymaga remontu, bo deski sa troche spruchniale, ale uwazam ,ze jest urocza i po liftingu bedzie ozdoba naszego ogrodka.

Na koniec prezent z poniedzialku. Bylismy u Babci i maz w piwinicy znalazl taki starenki niciak.Wygladal dosc strasznie , pokryty pylem weglowym.

Po zmyciu pierwszej warstwy brudu wyglada tak ;



Bylabym zapomniala, w niedziele trafil sie jeszcze prezent od sasiadki. Przyniosla mi stolik ,ktory u niej w garazu sluzyl jako warsztat, jest strasznie brudny od smarow i oleju, wiec byc moze blat bedzie wymagal wymiany, a ostatecznie bedzie to stolik do ogrodu lub na ganek. Tego jeszcze nie wiem.
Za jakis czas pokaze wszystkie rzeczy po remoncie


Mam nadzieje,ze podzielicie moje zachwyty nad tymi skarbami. Pozdrawiam wszystkich i zycze rownie niespodziankwoych znalezisk i prezentow.

A! jeszcze jedno.Na jednym z blogow czytalam ,ze ktoras z dziewczyn zbiera guziki. W niciaku znalazlam kika bardzo starych okazow i chetnie podzielilabym sie z osobka ktora zbiera guziczki. Moze ktos wie o kogo mi chodzi, bo ja komletnie nie pamietam i nie moge znalezc .A odwiedzam Was sporo i gdzies mi to umknelo...

piątek, 18 czerwca 2010

Stare zdjecia...



Przechowuje stare zdjecia rodzinne, ktore juz od dluzszego czasu czekaja na oprawienie i powieszenie na honorowym miejscu. Uwielbiam klimat tych zdjec, zwlaszcza tych najstarszych. Sa takie staranne i dopracowane ,i jakos tak upiekszaja osoby ktore na nich sa. Ja widze w nich jakas niesamowita magie. Lubie sobie usiasc i popatrzec na nie... I tak planowalam ,ze pokaze je tutaj, zeby ktos jeszcze mogl je podziwiac, bo zasluguja na na to.
Niestety przez moja nieuwage zamoczylam je i zrobily sie zacieku,bo lezaly na pobejcowanej szafce i bejca zrobila zacieki. Jestem zdruzgotana i zla na siebie.Mimo wszystko trafia w ramki i beda zdobic moj domek.A ja powinnam dostac jakas kare za swoje gapiostwo.. ech




A to moje ulubione , mialam nawet plan zeby zrobic z niego cos w stylu fototapety, ale nie wiem czy to dobry pomysl.Na zdjeciu jest dziadek mojego meza, pasja motocyklowa odziedziczona w genach... :))

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Dostalam lustro i ucze sie szydelkowac ...




Wczoraj dostalam sliczny prezent .Zupelnie niespodziewanie. Maz byl u swojej Babci i Babunia kochana wyszperala dla nas taki skarb. Baardzo podoba mi sie to lustro. W zasadzie juz mam na nie miejsce ale jeszcze sie zastanawiam. Zachwycona nim jestem.


Od paru dni jest u mnie moja Mama. Rzadko do mnie przyjezdza bo zdrowie Jej nie pozwala, ciagle lekarze, rehabilitacja a ostatnio operacja...
Siedzimy sobie teraz razem i "robótkujemy" ;) Mama przywiozla maszyne do szycia , szydelko, nici i uczy mnie szycia i robienia na szydelku. Jestem w trakcie robienia szydelkowego koszyczka, ale ciezko mi idzie i powoli, a niby zdaje sie takie proste...

wtorek, 1 czerwca 2010

Znowu moje pierwsze...




Znowu cos pierwszego. Odwiedzajac przerozne blogi zauwazylam,ze bardzo modne jest produkowanie syropkow z mniszka. Poddalam sie tej modzie ,wyruszylam na spacer po zbiory i w efekcie powstaly miksturki ktore uwiecznilam na fotce. Wogoile czesto robie zdjecia rzeczom ktore wyprodukuje pierwszy raz. Mam juz fotografie p[ierwszego upieczonego chleba,lepionych aniolkow, ogorkow w ogrodku ,ktore byly moim debiutem ogrodniczym i jeszcze kilku drobiazgow. Mam nadzieje,ze jeszcze troche pierwszych rzeczy przede mna...