środa, 21 lipca 2010

Zdrowieje ,dogladam warzywa a ,ze wszedzie candy wiec ja tez mam prezenty :)

Wiele z Was organizuje u siebie Candy,mnie bardzo sie ta zabawa podoba a poniewaz lubie dawac prezenty , mimo,ze moj blog jest jeszcze bardzo mlody postanowilam tez cos komus podarowac. Filcuje troszke kuleczek i tworze kolczyki i korale i to wlasnie ta bizuteria bedzie nagroda w moim candy. Mam nadzieje ,ze komus sie spodoba :)Chcialabym obdarowac trzy osoby:)Zapraszam wiec serdecznie , a zasady takie jak wszedzie ...Losowanie za miesiac czyli 21 sierpnia




Dla pierwszej wylosowanej osoby dodatkowo w prezencie korale w kolorze baklazanowym :)



Co poza tym? Doszlam do siebie po wypadku , noga juz calkiem na chodzie;)Ale czas uplynal mi na nicnierobieniu .Kilka dni spedzilam wedlug planu na wsi, ale glownie lezalam na slonku, o ile skwar nie wygonil mnie do domu. Jagod nie zbieralam bo kulawa noga nie pozwalala mi na spacery. Ale na pewno dostane troche jagodek od siostry wiec pare sloiczkow na pewno zrobie :)

Ostatnie kilka dni troszke grzebie w ziemi, tworzylam rabate kwiatowa, ale za wczesnie sie nia chwalic. Za to z przyjemnoscia pokaze warzywka , ktore posadzilam wiosna. Nie jest tego duzo, ale za to rosna tak piekne ,ze chodze pare razy dziennie i podziwiam.
Cukinia bardzo obrodzila, czekam tylko az troszke podrosnie i bede robic przetwory.

Dynia pieknie kwitnie i pokazaly sie juz zalazki dyni. :)


Brokuly to eksperyment, narazie zielenia sie na calego ,ale czy bedzie z tego cos do jedzenia ?...


Mam jeszcze krzaczki malin, jezyny, aronie z ktorej uwielbiam sok i nalewke, jednak to jeszcze bardzo mlode roslinki wiec w tym roku nie naciesze sie ich owocami.

Pozdrawiam wszystkich zagladajacych do mnie bardzo cieplutko. :))

poniedziałek, 5 lipca 2010

Zlosliwosc losu , prace stoja w miejscu wiec chwale sie tym czego remontowac nie trzeba. ..


Mialam na dzis wielkie plany. Wstepnie oszlifowany stolik i pomalowany juz niciak czekaly na dokonczenie. W ogrodzie Hortensje mialy dostac troche torfu, swierki spodziewaly sie odchwaszczania. Nowo powstala barierka na ganku miala byc moimi raczkami oszlifowana i pomalowana. Poza tym codzienne sprawy typu pranie sprzatanie ,gotowanie i przede wszystkim opieka nad moim oseskiem;). A jutro mieslimy jechac na wioche do mojej siostry, jagody grzyby i tym podobne atrakcje.
I tak rano po kawce u sasiadki , dzierzac w rekach baniak z nawozem do szlam w kierunku Magnolii, przeszlam jakis 3 metry i runelam jak dluga wykrecajac noge w kostce. :(( Ból byl taki,ze nie moglam sie podniesc z ziemi a przed oczami mialam mroczki i wrazenie ze za moment zemdleje. Dodam ,ze bylam sama z oseskiem wiec panika, ze Stach w domu, ja przed domem, na dodatek prawie nieprzytomna , na czworaka i nikogo kto pomogl by mi dostac sie do domu.Starsza latorosl na wychodnym u kolezanki. Ostatecznie na kolanach dostalam sie do domu , kostka jak balon. Ale to nie pierwsze skrecenie w moim zyciu, wiec znam ten bol.Zadzwonilam po core. potem do meza i tak dzien spedzilam lezac na sofie. O chodzeniu nie ma mowy, ledwo daje rade o kulach. Tak wiec wszelkie sprawy remontowe poszly poki co na bok. Chodzenie po lesie w celu zbieranie runa lesnego tez marnie widze....
Dlatego dzis pochwale sie moimi dzieciakami. Corcia ostatnio szaleje ze zdjeciami, organizuje sobie rozne "sesje", i oto ich efekt.






A jak sie chwalic to na calego. Oto najmlodszy osobnik naszego stada Stachu :)
(nie organizuje sobie sesji, zdjecia robi starsza siostra :))



No to moze jeszcze kilka fragmentow z mojego ogrodka, rozlinki sa mlode , bo dopiero w tym roku zaczelam moja zabawe z opgrodkiem.





Wszystkim zycze zdrowka , usmiechu i sloneczka . :))