piątek, 26 listopada 2010

U MNIE TEŻ ŚWIĘTA :))

Nikogo na pewno nie zaskocze ,ze poscik jest w tematyce swiatecznej. Postanowilam ,ze w tym roku choinka i okolice będą przystrojone ozdobami przeze mnie uszytymi :)Ciągle co prawda uczę się współpracy z maszyną. Oczywiscie nadal klnę jak szewc przy tej robocie. Inaczej sie chyba nie da. Z reszta Ona (maszyna) też zaczęła wydawac różne dziwne dzwięki . Niestety nie znamy się na tyle , zebym mogła rozszyfrowac o co może chodzić ;)Ciągle też jestem niezadowolona do konca z tego szycia. Ni wiem jak wykonczyć te gadzety , jak wszyć srodek ,zeby wszystko wyglądało precyzyjnie i było dopracowane . Wiec te wytworki nie są doskonałe i jak by co , to wiem o tym :))Ale mimo tych wszystkich moich niedostatków jestem zadowolona. Mam jeszcze w głowie kilka rzeczy ,które chciałabym uszyć. A narazie wnaoglądałam sie przeróznych prac i nimi zainspirowana uszyłam taki bucik . Nie do konca jestem pewna czy jest swiąteczny , ale chyba podoba mi się , nawet jeśli świąteczny nie jest ;)



Wszystkie materiały , które używam są ,ze tak powiem z odzysku. Z kasą u mnie troszkę krucho, więc kombinuję jak mogę, tne zaslonki, obrusy i inne szmatki, czasem w lumpeksie trafi sie cos za grosze . I tak np wpadla mi w ręce taka niby patchworkowa szmatka i uszylam "skarpety"




Zeby nic się nie zmarnowało wykorzytsałąm niemal wszystkie scinki i powstala choineczka i serduszka





Niedawno kupilam sobie wymarzony pistolet na gorący klej , i od razu przystąpiłam do pracy. Tuje z ogródka straciły kilka gałązek a ja zyskałam wianuszek :) reszta oczywiscie ze skrawków wyżej opisanego materiału.



To by było tyle z mojego szyciowego szaleństwa a raczej radosnej twórczości ;)

Musze się za to pochwalić prezentami od Halinki- Majowejbabci. Jakis czas temu umówiłysmy sie na wymiankę.Wszystko strasznie sie przedłużyło , w paczce do mnie w londyńskiej poczcie szukano chyba wąglika ... ale ostatecznie po interwencji paczuszka doszła. Dostalam wykonany przez Halinke wieszak na kalendarz , ozdobne szpatułki, filc , gazetki ze swiątecznymi inspiracjami i inne drobiazgi. A w drugiej przesyłeczce, która szla do mnie dla odmiany tylko kilka dni przykeciał aniołek i pachnący bukiecik lawendy... Dziękuje slicznie Halinko :)




Pozdrawiam slicznie :) papatki

środa, 24 listopada 2010

SZLACHETNA PACZKA



Mam nadzieje , ze nie rozpętam jakiejs niemilej dyskusji,bo z doswiadczenia wiem ,ze czesto rozmowy o pomaganiu zbiegaja z głównego toru i konczą sie niezbyt miłą wymianą zdań i opini na temat tego czy pomagac czy tez nie. Chcialam zwrócić Waszą uwage na tę formę pomocy. W zeszłym roku tylko obserwowalam całą akcje, a w tym roku postanowilam czynnie sie do niej włączyć. Udało mi sie namowic do wspolnego zorganizowania paczki czlonkow mojej rodziny i kilkoro przyjaciół. Być moze ktos z was rowneiz zechce przyłaczyc sie do akcji i wraz z przyjaciolmi zorganizujecie pomoc dla wybranej przez siebie rodziny. Zachecam do odwiedzenia strony www.szlachetnapaczka.pl
Wierze, ze znajdą sie wsród Was osoby o wielkim sercu chętne do pomocy. Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplo :)

Pozwole sobie na dopisek . Pieknie o calej akcji napisala na swoim blogu Kerry Marta Mysle ,ze powiedziala wszystko co powiedziane byc powinno. Ja nie umialabym tego tak ładnie opisac :) Byloby wspaniale gdyby Szlachetną Paczkę udalo sie rozreklamowac wsrod blogerek i przekonac wiele osob do slusznosci i do checi udzialu w tej akcji

Ach , i musze jeszcze cos dopisac. po przeczytaniu posta u Marty i komentarzy pod nim troche mnie naszlo na gadanie. Ktos napisal ze za wybudowany najwiekszy w Europie pomnik Chrystusa Krola moza wykarmic wiele dzieci .... to prawda , niestety straszna prawda. Pieniadze rozchodza sie na pomniki , na Swiątynie opatrznosci i inne z przeproszeniem duperele!!! mam nadzieje, ze nie obraze niczyich uczuc... ale az mnie trzesie jak slysze o milionach wydanych na te bzdury, a tymczasem w XXIwieku dzieci chodzą głodne.... ludzie nie mogą sie leczyc bo nie stać ich na leki , albo spią na podlodze bo nie stac ich na zakup kanapy....czesto muszą sie utrzymac z glodowych pensji , gdzie po oplaceniu czynszow i prądu pozostaje 200 czy 300zl na zycie na caly miesiąc....
Mnie tez sie zdarzalo bywac w trudnej syutuacji , do tej pory sie zdarza...ale zawsze staram sie dzielic tym co mam . Mimo ,ze spotkaly mnie sytuacje kiedy zostalam zwyczajnie naciągnięta i oszukana. Ale coz, takie zycie, pomagam dalej i będę to robic, bo wierze,ze moja pomoc trafi w odpowiednie ręce

sobota, 20 listopada 2010

Świąteczna wymianka u Artnovy :) i lampy po malowaniu

Dzis chcialam tylko pochwalic sie prezentami wymiankowymi. Artnova zorganizowala u siebie swiąteczną wymianke. Ja na te okolicznosc przygotowalam prezent dla Bozeny. Filcowe korale w jej ulubionych kolorach , zawieska z serduszek i podkladeczki.



Ja dostalam całą masę cudeniek. Szkatułka zdobiona technika decoupage, ręcznie robiony notesik i mase smakolykow , oraz przewodnik po miescie Bozeny :) Dziekuje slicznie za te prezenty :) Taki Mikołaj to prawdziwy skarb :)))






Zrobilam zdjecia lampom , ktore zawisly nad stolem w jadalnie, wczesniej byly ciemno szaro jakies , a teraz w wersji bialej. Mam taka samą lampe w kuchni , ale sporo większą. Niestety moja kuchnia nadal nie nadaje sie do pokazania szerszej publicznosci ;)Mam nadzieje, ze doczekam dnia kiedy bede miala sie czym w mojej kuchni pochwalic, a narazie dalej plac budowy... ;)




Pozdrawiam wszystkich cieplo

sobota, 13 listopada 2010

CANDY WYNIKI !!!!

"Nadejszla wiekopomna chwila ...." i losowanie odbylo sie. Jako komora maszyny losującej wystąpil mój Mąż, którego poprosiam o podanie numerka od 1 - 25 , odliczylam jeden post bo byl zapytaniem Ani. I tak szczesliwą mam nadzieje zwyciężczynią jest Duża Mała Mi .
Poprosze Cię kochana o adresik , bo chcialabym w poniedzialek wysłac paczuszke.

Wszystkim , ktorzy brali udzial w mojej urodzinowej zabawie , bardzo bardzo dziekuje. :) Mam nadzieje niebawem wyprodukowac kolejne drobiazgi do rozdania .
Ja tymczasem idę swiętowac , a póki co ściślej mówiąc do świętowania sie szykować. Wieczorkiem babska posiadówka z okazji kolejnego roku na karku ;)
Pozdrawiam Was cieplo i zycze miłego dnia.

wtorek, 9 listopada 2010

Jadalnia, zegarowa tablica i szafeczka od Babci stan dokonczony :)))

Ufff, pracowity byl dzis dzień. Co prawda wiecej napracowal sie moj kochany mężuś, ktory osiągnął juz chyba mistrzostwo świata w szlifowaniu .
Dzis miało zacząć sie od dokończenia babcinej szafeczki, ale na drodze stanął taki oto kawalek starego mebelka. Jest to chyba bok, lub plecy od starej nocnej szafki, rowniez z piwnicy , mial byc spalony w piecu, ale małżónek zabłzysnął i z płytą w dłoni przyszedł zapytać czy coś produkujemy. No wiec oczywiscie produkujemy! Stanęło na tym ,ze oczyszcamy , malujemy i wieszamy elementy od zegara , są uszkodzone na tyle,ze do prawdziwego zegara juz sie nie nadają a tu moim zdaniem pasowały jak ulał.



Po wyczyszczeniu, podjęlismy decyzje, ze malujemy na bialo suchym pędzlem ,za podpowiedzią Kasi,pod poprzednim postem :) Dzięki Kasiu.I wyszlo takie cos:





Efekt malowania na tyle nas zachwycil, ze zakasalismy rękawy i pod pędzel poszly wszystkie mebelki z jadalni. Najpierw malowalismy mocno rozcienczoną bejcą , a dopiero potem białą akrylową farbą
I tak , szafka ,która kiedyś wytargał mój mąż z ruin jakiegos domku, byla smierdząca i pomalowana trzema warstwami olejnej farby w różnych kolorach wygląda tak. Niestety nie mam zdjeć przed ,ale koleżanka ,która widziala ją przed oczyszczeniem nie wierzyła ,że to ta sama szafka



Razem z zegarową tablicą :



i dalej jak następuje ;)





Jestesmy z efektu zadowoleni , niestety kolor scian jest okropny, w ciagu trzech lat malowalam juz 5 razy i ciągle nie mogę znależć właściwego. Wymyśliłam jakiś czas temu ,ze chcę mieć w jadalni nad stołęm białe emaliowane lampy , takie jakby przemysłowe. Kupić ich nigdzie sie nie udało. I tu znów mój mężuś okazal sie nieoceniony i przytargał z pewnej fabryki takie cuda , sztuk 2 . Nie sa białe ,ale to nie bedzie problem , juz planuje zakup białej emalii w sprayu.:)Bedą powieszone na starych ceramicznych oprawkach.



wiem wiem, wariactwo...

No to jeszcze krzesła. sztuk 8 ... narazie wyglądają tak ,a wllaściwie to nie wyglądają , ale wlasnie mąż wyczyscił , a ja zaraz maluje na bialo, no i zmiana obicia, bedzie surowy len , taki grubo tkany. :)



Tak na szybko , przymiarka krzesła nr 1 , len tylko zawinięty wiec sie nie uklada , ale poglądowo moze być :)



No i co Wy na to?


Tradycyjnie przypominam ,ze losowanie urodzinowe w sobote 13 tego :)

Pozdrawiam cieplutko papa

poniedziałek, 8 listopada 2010

Szafeczka w jadalni :) stan niedokonczony

Na szybko , szafeczka od Babci , oczyszczona i zawieszona.Uzylismy tej gałki ,ktorą mąż znalazł w piwnicznych skarbach. Jetsesmy niecierpliwi , wiec nie mogła zaczekac , chcemy ja jeszcze jakos pomalowac, ale sama nie wiem jak . w jadalni stoja takie wlasnie surowe mebelki w wiejskim stylu , i nie mam pojecie jak je wykonczyc, myslalam o rozcienczonej bejcy i wybieleniu woskiem , ale nie jestem jeszcze przekonana, no i nie wiem jaki bedzie ostateczny efekt, wiec to troche takie błądzenie po omacku. ale sie zobaczy... A narazie wygląda to tak.A! wykorzystalam do dekoracji tabliczke ze skrzyni z poprzedniego posta, butelki od mleka i kubeczki , ktore kiedys kupilismy na targu ze wszystkim w Niemczech.





Ta szafeczka ,ktora stoi na podlodze kupiona byla na gratach za 60zl, pan od którego ja kupowalismy mowil,ze to taki warsztat do garazu lub piwnicy.... haha pukalismy sie w czolo na jego słowa hihi a tak wyglada w srodku, i to ten srodek nas ujął
Poza tym byla pomalowana dwoma warstwami farby olejnej, na wierzchu czarną , po spodem zieloną...



a wisząca wyglądała tak, to dla tych co nie widzieli poprzednich postów :)



Na specjalne zyczenie Ani zblizenie kubeczków




To tyle. Dziekuje baaardzo baaardzo za Wasze komentarze pod poprzednimi postami, wypatruje ich niecierpliwie, bo dają mi wiare ,ze moje wariactwo ma jakis sens :)

Zostało jeszcze kilka dni do mojego losowania urodzinowego, wiec zapraszam TUTAJ

Wszystkim Wam zycze milego dnia i duuzo usmiechu, przesyłam jak najbardziej pozytywne mysli i usciski.

sobota, 6 listopada 2010

Skarby z babcinej piwnicy cz. II

Mialo byc juz o innych skarbach, nie piwnicznych, ale wczoraj mąż przyjechal z kolejną porcją wykopanych w podziemiach skarbów.Tak mysle, ze ja chyba zwariowalam, mam totalny balagan w domu, bo wszedzie stoja zakurzone, pokryte czarna mazią rupiecie. Najgorsze,ze ja w zasadzie nie moge ich od razu wykorzystac , bo nasz dom jest w fazie "do wykonczenia" , wiec np dekoracja kuchni nie wchodzi w gre, bo mebli ciagle sie nie dorobilismy, kafelkow na scianach brak , i ogolnie to straszy. ;)To samo dotyczy łazienek, jedna wielka prowizorka, i nawet jesli pojedyncze przedmioty doprowadze do stanu uzywalnosci , to nie moge ich pokazac na ich wlasciwym miejscu , bo takowego nie mają....Mam swira , to pewne...
Przystąpie wiec do prezentacji , co by nie gadac po próżnicy. :)
Na początek dwie walizki, niestety nie nadadza sie juz do uzytku , są tekturowe i warunki w piwnicy nie sprzyjaly.


a w walizkach...





Wykaz produktow z reklamami z lat 50tych..


stare plyty gramofonowe, niemieckie, amerykanskie, niektore z napisem "tylko dla niemcow".... niestety sa bardzo zniszczone , czesc jest polamana





Skrzynia , z baardzo ciezkiego drewna, wielkosci sredniej walizki a wazy ze 20 kg




Piekne drzwi od starej szafy i lustro, niestety rozbite, ale liczy sie rama ..




drewnine skrzynki, wykorzytam tylko czesc z napisem a w tej pierwszej ustawie chyba moje butelki...





kolekcja butelek powiekszyla sie znacznie , te sa co prawda nieco mlodsze od poprzednich, ale rownie ladne. poniewaz jest ich cakiem sporo mysle, o urządzeniu butelkowej rozdawajki, byc moze ktos chcialby stac sie wlascicielem kilku butelek
poza butelkami od oranzady i piwa znalazly sie tez sliczne butelki od mleka. I te rowniez mam w sporej ilosci wiec za jakis czas beda szukac nowych wlascicieli.




na deser starenkie beczki, zostana chyba a ogrodzie...



a jednak jeszcze nie koniec, to juz zapewne uznacie za objaw totalnego szalenstwa, ale ja chce tą wanne, ciezka ,zeliwna , i starą , ale moim zdaniem piekną. mam w lazience nowoczesna ,narozna ,z niewiem czego zrobiona, i nie lubie jej , a ta jak dla mnie bedzie w sam raz. Wiec pewnie jestem nienormalna....




p.s podaje link do mojego candy , tak w razie czego ;) TUTAJ