niedziela, 20 marca 2011

spowiedz ;))

Juz dawno temu dostałam wyróżnienie od Halinki, nalezy opowiedziec o sobie kilka rzeczy których do tej pory o sobie nie pisalismy, chcialam nawet sie wywinąć od tej spowiedzi , bo nie bardzo wiedzialam co moge napisac, wczoraj to samo wyróznienie dostałam od Kasi. No to wychodzi na to ,że się nie wywinę;)) Po przemyśleniach moge napisac , że ;

1. Niecierpię owadów, generalnie wszelkiego rodzaju istoty zywe posiadające więcej niż 4 nogi przyprawiają mnie o mdłości. Wyjątkowo zle znoszę towarzystwo much, a przez chrabąszcze mam nerwowe tiki od rozglądania się wokół w celu uniknięcia z nimi kontaktu :)) Jest to dośc dziwna cecha jak na wielką amatorkę wsi, ale tak to chyba w zyciu jest ,że trzeba swoje słabości pokonywać. Mojemu mężowi zapowiedziałam ,ze gdyby kiedyś w przypływie męskiej fantazji chciałby mi zrobić jakiegoś psikusa z robactwem w roli głównej to rozwód ma zagwarantowany i mówię to całkiem serio :)))

2. Skoro przy mężu jestem, to króciutko o naszych zaręczynach. Otóż,przechodząc nie pamietam w jakim celu przez dworzec PKP w Gdańsku Głównym , mój mąż zagadnął ,czy nie powinnismy może wziąć jakiegoś niezobowiązującego ślubu .... pierścionek kupiliśmy chwilę póżniej na straganiku na dworcu :)) nasze obrączki ślubne to środkowa część łożyska , chyba z koła motocyklowego... Wcześniej mieliśmy problem z wyborem obrączek , bo zadne nam się nie podobaly. Przy remoncie w garazu przypadkiem padło na łozyska .Jedno łożysko pękło przy "rozbieraniu", więc pojechalismy do sklepu z częściami i poprosiliśmy o łożysko, pan w sklepie zapytał w jakim rozmiarze, my poprosiliśmy o miarkę i zmierzyliśmy obwód mojego palca :)) żałujcie,że nie widzieliście miny sprzedawcy :)))Na nasz ślub się spóżniliśmy :)) Ja byłam ubrana w czarną sukienke i włosy miałam uczesane w damską wersję irokeza;) A mój mąż miał skórzane spodnie i glany :)))

3. Rok temu zaczęła się moja przygoda z blogami. Pierwszy na jaki trafiłam w sieci to blog Moniki, szukałam informacji o Hortensjach i w wynikach wyszukiwania trafiłam do niej.... i tak dalej...

4.Mam lęk wysokości, nie miałam pojęcia jak wielki dopóki kilka lat temu nie pojechałam z córką w góry. Znajomi namowili nas na wjazd na Kasprowy Wierch, cyrk jaki odstawiłam w kolejce.... masakra , moja corka do dziś mi wypomina ,że siare narobiłam... ;) Najgorsze w tej wycieczce było to , że po traumatycznym wjechaniu na góre wiedziałam że musze tym samym sposobem wrócić na dół...Mam fiksa tak głebokiego , że kiedy mój mąż wchodzi na jakąś wysokośc , np nasz balkon , który nie ma jeszcze barierek , to mam wrażenie że on zaraz spadnie , i dostaje panicznego strachu , na nic tłumaczenie mojego męża , że nie spadnie bo daleko do konca balkonu itd...

5.Niecierpię też samolotów i ogarnia mnie paniczny strach na samą myśl o tym ,że miałabym wsiąść do samolotu

6. Poza uściskiem ręki nie lubie dotyku ludzi.(wyjątkiem są moje dzieci i mąż;)) żadne buziaki i uściski na przywitanie to nie dla mnie , bo dostaję dziwnego zesztywnienia....

7.Moja corka i mąż twierdzą ,że robie jakąś głupią minę przed lustrem kiedy czeszę włosy :D , ja tego oczywiscie nie widze haha

8.Cierpię na chroniczny brak wiary w siebie. Ciągle sie siebie czepiam. Moja siostra wscieka się kiedy rozmawiamy na mój temat , bo stopień w jaki sama siebie krytykuje doprowadza ją do szału. Mówi ,że powinnam się udać do specjalisty po porade;)))Niestety tak mam od zawsze i nie wiem czy się kiedyś zmieni.... :(

9.Jestem chyba nadopiekuńczą mamą , uwielbiam moje dzieci, i wiecznie się o nie zamartwiam. Czasem chyba nawet wymyślam sobie powody do zamartwiania... :((

10.Bardzo polubiłam ogródkowe prace, sadzenie, kopanie pielenie. Zamęczam tym wszystkich moich gości, rytuałem jest już ,że kazdy kto przyjeżdza musi zrobić ze mną rundkę wokół domu w celach zapoznawczo ogrodniczych ;))

Myślę , że po moich wyznaniach macie juz obrazek niezłej świruski... ;))

Powinnam przekazać wyróżnienie kolejnym trzem osobom , ale nie bardzo mam pomysł jakie kryteria wyboru zastosować. Pomyśle nad tym :)) Miłego dnia życze, buziaki ! ( ale tylko wirtualne ;))

15 komentarzy:

  1. Lęk wysokości i nadopiekuńczość-mam to samo.
    I fajnie Cię bliżej oznać.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. poznać -chciałam naisac ale mi literkę "p" zjadło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, świrusko - owadów też nie lubię i np nigdy przez to nie byłam i nie będę spała pod namiotem
    lęk wysokości i samolotowy też mam :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesiu, kochanie z tym ślubem, to rzeczywiście "ześwirowałaś":))) ale masz coś z moich wad...niepunktualność:))) No i jeszcze jedno, o czym ja nie pisałam...to lęk przed wszystkimi małymi i szybko się poruszającymi stworzeniami:)))A much nie cierpię do tego stopnia, że przez całe lato mam zamontowane w oknach siatki, aby mi to tałatajstwo do domu nie wpadało! Pozdrawiam serdecznie - samolotu się nie boję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To dopiero połączenie żywiołów w Tobie:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. No no. Nie jest tak najgorzej. Co do dzieci nie dziw się sobie. Nie znałaś mnie jak moje dzieci były niemowlakami. Miałam szczęście, że natknęłam się na cierpliwą pediatrkę, która znosiła moje telefony o każdej porze dnia i nocy. Dzięki niej nie wylądowałam w Tworkach ... jeszcze.
    Co do lęku wysokości moja mamusia obleciała dookoła na czworaka latarnię morską w Kołobrzegu. Wejście było gdzie indziej niż wejście i nie mogła zawrócić. Do dziś mi wmawia że barierka kończyła się na wysokości kolan :)) Ten widok -bezcenne.
    Ja jestem wobec siebie bezkrytyczna. Tak przynajmniej twierdzi mamusia. Ale co będę się napinać skoro ona tę krytykę mnie odwala za nas obie :) Kochana witaj w klubie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu, ale ja sierota jestem - usunęłam niechcący swój komentarz... No to napisze tylko, że chrabąszcze wywołują u mnie bezwarunkowy odruch ucieczki i lęk wysokości posiadam takoż.
    Buziaki
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło się czyta takie intymne wyznania he, he napisane z dozą humoru. Dodam tylko- szalona z was para.
    P.S. Byliśmy wczoraj późną wieczorową porą na naszej gdańskiej starówce, było pięknie, nie tęsknisz?
    Oglądałam ostatnio film, który potrząsnął mną na dobre i to w ostatnich minutach oglądania, wkrótce polecę, może i tobą potrząśnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no ciekawa spowiedz :) to tak jak u Ksiyndza :)
    Ja tez sie boje pajaków, tu w Anglii sa niekiedy monstrualne( ludzie je karmia czy cus :)) az mnie ciarki przechodza,
    tak wogóle to fajna z Ciebie osobka:)
    pozdrawiam slonecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście ciekawa spowiedź:) z humorem:) Trafiłyśmy tu przypadkiem, ale chętnie zostaniemy na dłużej. W poprzednich postach same cudeńka u Ciebie, piękne poduchy i torba. Bedziemy zaglądać. Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie Cię bliżej poznać ;) Robali też nie lubię;)
    Pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, fajna babeczka z Ciebie!!!!!Miło poczytać tą "spowiedź" a ślubem mnie rozwaliłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ślub super, pozazdrościć odwagi i fantazji chciałabym żeby moja córka wzięła taki ślub, a co do glanów to chodzę w nich namiętnie, mam takie robione ręcznie prze jednych takich z Krakowa - surowa skóra, twarda, co niektórzy mówią, ze to nie wypada...A z tymi robalami, to biedna byś była u nas, toć pajączków, muszek i innych takich nie brakuje, jak to na łonie przyrody. Musze przyznać, że niezła z Ciebie aparatka :))

    OdpowiedzUsuń