czwartek, 24 marca 2011

Posiedziałam przy maszynie znowu. Wymyśliłam ,ze zazdroski do kuchni uszyję. Moja kuchnia jest okropna , ciągle mebli nie ma tylko zdobyczne szafki z czasów Gierka chyba ;) Rzadko uzywam miarki kiedy coś szyję, zwykle wszystko jest na oko i jakoś sie udaje. Tym razem wziełam miarkę, przyłozylam sie do pomiarów , zanotowałam dodalam nawet po 2 cm na zapas , i co? i jak uszyłam to sie okazało że zazdroski są za małe :) No ale juz takie powiesiłam i mam w nosie ,ze za małe :)))


Potem w ferworze szycia uszyłam przybornik do kuchni, na wałek,drewniane lyżki i inne duperele , ten juz na oko, ;) ale za to skopałam sprawe bo okazuje się ,ze powinnam go uszyć z jakims usztywnieniem , bo tak zupełnie sie nie trzyma. i te kieszonki tez są za lużne. Ale przybornika też nie zamierzam p[rzerabiać i wisi sobie taki niedoskonały.Ważne ,ze miło mi się szyło:)


Pokazac chciałam jeszcze pierwszy tort jaki w zyciu zrobiłam. Moj siostrzeniec poprosił mnie żebym zrobiła na jego urodzinki tort, i to nie byle jaki bo tort samolot. Wyzwanie podjęłam , mimo,ze nigdy wczesniej nie robiłam tortu ,żadnego. Malo tego ja nawet nigdy nie piekłam biszkoptu na tort :)) Łatwo nie było. Pierwszy biszkopt spalił mi Stasiek. Nie zauwazyłam ,że jak wyszłam z kuchni młody przekręcił pokrętło w piekarniku na maksymalną temperature i po 10 minutach wyjęłam biszkopt w kolorze węgla. Przygotowałam ciasto drugi raz, i... ciekawa byłam co w piekarniku , otworzyłam i biszkopt padl.... nie wiedzialam ,ze sie nie otwiera w trakcie pieczenia.A,ze do trzech razy sztuka to nie poddałam się i przygotowałam ciasto kolejny raz, i tym razem sukces, biszkopt był idealny. Potem było troszke klopocikow bo okazało sie,że mam za mało masy lukrowej i musiałam ją bardzo cieniutko nałozyć, co było strasznie trudne bo masa tak cienko rozwlakowana sie przerywała. Najważniejsze ,ze solenizant by zadowolony i na dodatek tort okazal sie być jadalny i wszystkim smakował :)zdjęcie okropne ale robione pozno w nocy telefonem komorkowym.


a dzis na prosbe moich dzieciaków upieklam drozdzoweczki z serem :)Są pyszne , Moja córka jutro zabiera je tez dla koleżanek, bo te które je spróbowaly teraz sie upominaja ;))


Mam jeszcze prośbę. Halinka urządziła u siebie na blogu aukcje na rzecz poszkodowanego w pożarze Pana Witolda, o którym wczesniej pisała Magoda, informacje są tez tutaj . Halinka wystawiła na sprzedaz ksiażkę Cath Kidston. Może któraś z Was chciałaby pomóc i jednocześnie stac sie właścicielka tej ksiązki. Zerknijcie TUTAJ :)



Dopiero teraz zobaczyłam , ze na zdjeciach wogóle nie widać z jakiego materiału uszyłam zazdroski i przybornik. Piekna zielona łaczka ;)) ech chyba potrzebuję kursu fotograficznego :)


Buziaki moje drogie :)

niedziela, 20 marca 2011

spowiedz ;))

Juz dawno temu dostałam wyróżnienie od Halinki, nalezy opowiedziec o sobie kilka rzeczy których do tej pory o sobie nie pisalismy, chcialam nawet sie wywinąć od tej spowiedzi , bo nie bardzo wiedzialam co moge napisac, wczoraj to samo wyróznienie dostałam od Kasi. No to wychodzi na to ,że się nie wywinę;)) Po przemyśleniach moge napisac , że ;

1. Niecierpię owadów, generalnie wszelkiego rodzaju istoty zywe posiadające więcej niż 4 nogi przyprawiają mnie o mdłości. Wyjątkowo zle znoszę towarzystwo much, a przez chrabąszcze mam nerwowe tiki od rozglądania się wokół w celu uniknięcia z nimi kontaktu :)) Jest to dośc dziwna cecha jak na wielką amatorkę wsi, ale tak to chyba w zyciu jest ,że trzeba swoje słabości pokonywać. Mojemu mężowi zapowiedziałam ,ze gdyby kiedyś w przypływie męskiej fantazji chciałby mi zrobić jakiegoś psikusa z robactwem w roli głównej to rozwód ma zagwarantowany i mówię to całkiem serio :)))

2. Skoro przy mężu jestem, to króciutko o naszych zaręczynach. Otóż,przechodząc nie pamietam w jakim celu przez dworzec PKP w Gdańsku Głównym , mój mąż zagadnął ,czy nie powinnismy może wziąć jakiegoś niezobowiązującego ślubu .... pierścionek kupiliśmy chwilę póżniej na straganiku na dworcu :)) nasze obrączki ślubne to środkowa część łożyska , chyba z koła motocyklowego... Wcześniej mieliśmy problem z wyborem obrączek , bo zadne nam się nie podobaly. Przy remoncie w garazu przypadkiem padło na łozyska .Jedno łożysko pękło przy "rozbieraniu", więc pojechalismy do sklepu z częściami i poprosiliśmy o łożysko, pan w sklepie zapytał w jakim rozmiarze, my poprosiliśmy o miarkę i zmierzyliśmy obwód mojego palca :)) żałujcie,że nie widzieliście miny sprzedawcy :)))Na nasz ślub się spóżniliśmy :)) Ja byłam ubrana w czarną sukienke i włosy miałam uczesane w damską wersję irokeza;) A mój mąż miał skórzane spodnie i glany :)))

3. Rok temu zaczęła się moja przygoda z blogami. Pierwszy na jaki trafiłam w sieci to blog Moniki, szukałam informacji o Hortensjach i w wynikach wyszukiwania trafiłam do niej.... i tak dalej...

4.Mam lęk wysokości, nie miałam pojęcia jak wielki dopóki kilka lat temu nie pojechałam z córką w góry. Znajomi namowili nas na wjazd na Kasprowy Wierch, cyrk jaki odstawiłam w kolejce.... masakra , moja corka do dziś mi wypomina ,że siare narobiłam... ;) Najgorsze w tej wycieczce było to , że po traumatycznym wjechaniu na góre wiedziałam że musze tym samym sposobem wrócić na dół...Mam fiksa tak głebokiego , że kiedy mój mąż wchodzi na jakąś wysokośc , np nasz balkon , który nie ma jeszcze barierek , to mam wrażenie że on zaraz spadnie , i dostaje panicznego strachu , na nic tłumaczenie mojego męża , że nie spadnie bo daleko do konca balkonu itd...

5.Niecierpię też samolotów i ogarnia mnie paniczny strach na samą myśl o tym ,że miałabym wsiąść do samolotu

6. Poza uściskiem ręki nie lubie dotyku ludzi.(wyjątkiem są moje dzieci i mąż;)) żadne buziaki i uściski na przywitanie to nie dla mnie , bo dostaję dziwnego zesztywnienia....

7.Moja corka i mąż twierdzą ,że robie jakąś głupią minę przed lustrem kiedy czeszę włosy :D , ja tego oczywiscie nie widze haha

8.Cierpię na chroniczny brak wiary w siebie. Ciągle sie siebie czepiam. Moja siostra wscieka się kiedy rozmawiamy na mój temat , bo stopień w jaki sama siebie krytykuje doprowadza ją do szału. Mówi ,że powinnam się udać do specjalisty po porade;)))Niestety tak mam od zawsze i nie wiem czy się kiedyś zmieni.... :(

9.Jestem chyba nadopiekuńczą mamą , uwielbiam moje dzieci, i wiecznie się o nie zamartwiam. Czasem chyba nawet wymyślam sobie powody do zamartwiania... :((

10.Bardzo polubiłam ogródkowe prace, sadzenie, kopanie pielenie. Zamęczam tym wszystkich moich gości, rytuałem jest już ,że kazdy kto przyjeżdza musi zrobić ze mną rundkę wokół domu w celach zapoznawczo ogrodniczych ;))

Myślę , że po moich wyznaniach macie juz obrazek niezłej świruski... ;))

Powinnam przekazać wyróżnienie kolejnym trzem osobom , ale nie bardzo mam pomysł jakie kryteria wyboru zastosować. Pomyśle nad tym :)) Miłego dnia życze, buziaki ! ( ale tylko wirtualne ;))

czwartek, 17 marca 2011

niespodzianki i poduchy :)

Kilka dni temu udało mi sie za bardzo małe pieniązki kupić kilka tkanin;


wielki kawałek kremowego płócienka i sliczna wzorzystą tkaninę na poczatek przeznaczylam na poduchy, bezowego co prawda zostało jeszcze kilka metrow :)


Wczesniej ze scinków spróbowałam uszyc poduchy do Staśkowego pokoju. Niestety nie wyszły idealne, miałam sporo problemów z ich uszyciem, nie znam sie jak wiadomo na tym zupełnie wiec kombinowałam. Mimo,że kwadraty wycinałam tej samej wielkości( niby) to w trakcie szycia wszystko sie krzywiło przesuwało i ostatecznie nie zawsze kwadraty sie ze soba zgadzają. moze następnym razem będzie lepiej. Mam zamiar wybrac sie na kursik patchworkowy , mam nadzieje ,ze to ułatwi mi szycie :))


Teraz o niespodziankach i spodziewankach :) Wygrałam Candy u Edi . Ogromny zestaw do decoupagu:) Narazie idzie mi tragicznie, i nie moge nic pokazac bo to jakas totalna porazka :) Ale prezenty są super wiec tadam:


tego samego dnia dotałam też zupełnie niespodziewana przesyłke od DuzejMałejMi Wysłałam Agnieszce buteleczki z mojej rozdawajki, i Aga odwzajemniła mi sie slicznymi prezentami:) Nie spodziewałam sie tego zupełnie

zastanawiam sie czy przemalowac latarnie ... co sądzicie?

Myśle nad jakimis swiatecznymi pierdołkami. Chcialam zrobic takie jaja z nici czy z rafii , ale nie pamietam jak sie to robi. Moze ktos podpowie? wiem ze owija sie balonik nicmi ale czym smaruje??? ratunku nie pamietam :)
pozdrawiam Was cieplutko i ściskam mocno!

niedziela, 13 marca 2011

drobiazgi


Kilka drobiazgów udało mi sie ostatnio zdobyc:) Od dawna polowaam na tabliczke emaliowaną , pare razy przegapiłam na allegro ,potem strasznie załowałam , np takiej z napisem "jadalnia" do dziś nie moge odżałować ... :(No, ale kupiłam nareszcie i oto ona, na razie sobie stoi z innymi duperelami , ale docelowo oczywiscie bedzie na pietrze;)


oczyściłam wstępnie skrzynie z piwnicy od Babci, i wyszło mi na to, że to stoliczek jest :) i wygląda tak





i jeszcze takie moje małe chyba dziwactwo, kryształy... ja bardzo lubię kryształy, uważane chyba od dłuzszego czasu za kicz i wspomnienie komunistycznych czasów. Mnie się bardzo podobają,dostałam od mojej siostry takie cos, nie wiem jak sie nazywa w każdym razie mój synuś mówi ,ze to jest do chowania pyszności, i ma racje :)) a czy to kicz czy nie to ja nie wiem, ale wygląda jak dla mnie ślicznie...





Dziękuje Wam dziewczyny za wszelkie miłe słowka pod moimi postami, za to ,że ciągle tu zaglądacie , dziękuję i witam nowych obserwatorów:) zapraszam kolejnych ;) Buziaki przesyłam i czekam wiosny :)))

piątek, 4 marca 2011

Wymianka

Poniewaz ostatnie dni uplynęły mi na "nicnierobieniu",troche chorowalam , zatoki w stanie agonalnym , i do tego od tygodnia wstrętny kaszel,moge tylko pokazac to co zrobiłam i to co otrzymałam w wymiance zorganizowanej u Artnovy . Ja robiłam niespodziankowe prezenty dla Joasi
Prezent jest juz na pewno u niej wiec mogę pokazać.Mam nadzieję ,że sie Asi podoba :) Tradycyjnie zdjecie jest beznadziejne , chyba juz sie nie naucze robic ladniejszych ...

Ja natomiast dostałam wymiankowe prezezenty od Marioli. Niestety nie wiem czy Mariola ma bloga , bo nie dostałam zadnego "namiaru" W kazdym razie prezenty od Niej bardzo mi się podobaja , są ta 3 obrazki krzyzykowe, zakladka do ksiązki i... zestaw do samodzielnego wyhaftowania zakładki. :)) Prezent bombowy , bo marzylo mi się sprobowac tej techniki a do te pory jakos sie nie zlozyło. Co prawda narazie to dla mnie czarna magia... Nie mam pojecia jak mam przelozyc obrazek na kanwe,kolorkow i odcieni pelno i zupelnie nie wiem jak zaczać . Ale będe próbować , chociaż juz teraz widze że to robota dla zdolnych i cierpliwych, wiec nie koniecznie dla mnie :)) Bardzo Ci dziękuje za te prezenty, jesli tu zaglądasz:)




Tyle na dziś. Wróce jak cos wyprodukuje:)) Do Was zaglądam codziennie, czytam i ogladam wszystko, chociaz nie zawsze zostawiam komentarze.. Buziaki dla wszystkich
p.s dzis dopiero wysłałam blaszki z cyferkami, bo choróbsko mnie do tej pory w domku przetrzymalo