sobota, 8 grudnia 2012

Szyszkowo...

Palce nieco poparzone, ale satysfakcja jest :)
Wczorajsza wyprawa na modrzewiowe szyszki zaowocowała takim oto wieńcem na drzwi :))
Dwie pełne kieszenie szyszek sosnowych , plus kilka poparzeń i świąteczny świecznik gotowy :)

Pozdrawiam zimowo !!! :)))

sobota, 17 listopada 2012

Na początku były pustaki ...;)

A po prawie 5 latach jest w końcu w moim prawie wymarzonym domu absolutnie wymarzona kuchnia! :))
Kiedy wprowadzaliśmy się do domu był beton na podłodze i gołe ściany , oraz brak funduszy ,zeby to zmienić. 2 lata nasza kuchnia to były poukładane pustaki przykryte dechami odzyskanymi ze starych mebli ...potem , ku naszemu ogromnemu szczesciu znajoma chciała pozbyc się swoich szafek kuchennych pamiętających Gierka;) i staliśmy się posiadaczami wczesnogierkowskich szafek kuchennych (ohyda)..po 3 latach nie mogłam już na to patrzeć...i w koncu miesiąc temu udało się . Jest kuchnia ...wymarzona ...:) zdjęć przed nie ma , z resztą łatwo sobie wyobrazić zapaćkane ściany i wstrętne szafki ..;)

a teraz ....zapraszam do mojej nowej kuchni :)))

i jeszcze parę słówek o tym co się w niej znajduje :)

Pierwszą rzeczą której byłam pewna to czarne uchwyty do szafek i to one pociągnęły resztę "czarności" , czyli kran i wieszaczki na ściany.(z daleka widać ,że to ikea;))do tego konieczny był biały zlew, nierdzewki bym nie zniosła,firma jak wyżej....tanio...haha... kafle to była jedna wielka niewiadoma...żadne mi się nie podobał, ale jak zobaczyłam te czarne wielkie piękności to wiedziałam ,że to jest to,po przecenie w Obi :)).Problem jest taki ze to kafle raczej podłogowe , grube na 1 cm i potwornie ciężkie. a ja jeszcze chciałąm je wymieszac z tymi jasnymi kwadracikami,o grubosci paru milimetrów :)no ale udało się choć nie było łatwo.
Nad kuchenką wybudowany przez mojego ukochanego okap (  zaden gotowiec i imitacja drewna nie wchodził w grę ;)) i jak to u nas miało być tanio! użyliśmy więc starej kantówki, pozostałośc po budowie dachu , resztek płyty kg ,no i jako ozdoba, wielki żeliwny kafel ,ze starej kozy-kominka....









Podoba się Wam ??? Mnie szalenie! brakuje tylko starej witrynki , górki kredensu czy czegoś w tym rodzaju do powieszenia nad zlewem. To przełamie tą białą sterylność :))
Sciskam i miłego dnia !!!

czwartek, 15 listopada 2012

13 tego piękniejszy jest swiat....

A właściwie 14 tego ..:) Bo 13 tego to ja niby świętowałam , urodziny .... ale prawdziwa radość to dzień póżniej przyszła.

Po pierwsze ...po 6 latach trafiłam na swój wymarzony i idealny abażur do lampy ...lampa kupiona te lata temu . Abażur miała , ale brzydki , połamany ...myślałam ,ze szybko dokupię coś innego , szybko, zeszło bite 6 lat. Ale znalazłam , zwyczajnie na alegro ;)) i pomyślałam sobie , idealny na prezent urodzinowy :))) Kupiam , paczka dosżła 14tego :)))Jestem baardzo zadowlona Tak wygląda w dzień , może póżniej wrzucę wieczorne zdjęcie :)

I to miał być koniec urodzinowych przyjemności ...ale...moja siostrzyczka , mąż i córcia sprawili mi ogromną niespodziankę ...i ...zobaczyłam ich, najprawdziwszych i na żywo. Koncert w Gdyni, wspaniałe przeżycie . Słońce czuć w każdym dzwięku ....naładowałam baterie jak tylko się dało ... :))ach ...
Miłego dnia !

poniedziałek, 5 listopada 2012

Zrobił mnie na szaro i nr 1 na świecie ;)



Jak zwykle już nie było mnie tutaj kilka miesięcy, to juz stało się tradycją.
      Jakoś nie mam głowy do blogowania, ale zatęskniłam ,no i chyba mam co pokazać . Ostatnia nasza praca to przedpokój. Dotychczas panował w nim lekki chaos, wszystko było z przypadku.Z przypadku też pomalowany był na kolor czekoladowy, akurat taka farba została mi po czymś tam i jak ściany się przybrudziły pomalowałam ...
      No, ale dojrzałam do zmian , i postanowiłam ,że wszystko pomaluję na biało, juz nawet nie z powodu jakiegoś wielkiego uwielbienia bieli, ale z przyczyn praktycznych.
Mamy w domu 3 psy , 2 koty, czteroletniego syna i bandę jego kumpli często nas odwiedzających, wiec ściany wymagają malowania średnio co pół roku,i uznałam ,że bialy jest najlepszy , bo nie ma kombinacji z dopasowywaniem koloru , biały jest bialy i zawsze moge na szybko przemalować i odświeżyc.I tu pojawił się problem, bo mój ukochany uparł się na szary , i to jeszcze ciemno bunkrowo szary ...poległam , i szary jest choć odcień raczej jaśniejszy. Zrobił mnie więc na szaro jak nic ;) ale efekt końcowy bardzo mi się podoba , więc przyznaję mu rację , to był strzał w 10tke!

Tak przedpokój wyglądał przed zmiana.(plus remontowy bajzel ;))

a po tygodniu pracy jest tak




Brakowało nam w przedpokoju jakiegoś wieszaka, zawsze był problem gdzie powiesic torebkę czy kurtkę Nic sklepowego nie odpowiadało moim wymaganiom.Ale przypomniało mi się ,ze kiedyś mąż przytargał z jakiejś stoczniowej hali fragment skrzydła drzwi pamiętającego Gierka;) Umazgane to było, pochlapane farbami, tynkami i smarami. Olśniło mnie , wizja pojawiła się natychmiast, na allegro" wyhaczyłam" kilka haczyków ;)dołożyłam szyldzik z numerem i tak powstał MÓJ NR 1 NA SWIECIE ;)))


 
 

  j
Jak ktoś wytrzymal furę zdjęc i to nie najlepszej jakości to super :) Mam nadzieję,że i Wam się metamorfoza mojego przedpokoju podoba. :)
Sciskam.Obiecuję zaglądać do Was i przede wszystkim komentować. Miłego dnia!

środa, 4 lipca 2012

Drabiniasty...



Zakątek baliowy stał się drabiniasty... Magdalena mnie zainspirowała ... moja co prawda zupełnie inna , chyba bardziej vintage ..;) ale natchnęło mnie i zamiast rdzewieć w kącie , teraz jest podporą pod powojniki :) Może i trochę nuda , bo aż 4 zdjęcia tego samego ...ale co tam :)a... i wybaczcie te smietniki w tle ...;)



Pozdrawiam deszczowo ..:)

piątek, 22 czerwca 2012

Chwalipięta !

No jestem chwalipięta.. :) Bo jakoś się nie mogę powstrzymać....Pierwszy tort w życiu był 1,5roku temu. Od tamtej pory powstały w sumie 3...jak ktoś zaczyna na dzien dobry od samolotu , to za czwartym razem wypada statek :)

Syn sobie wymarzył tort statek , mamusia marzenia spełnia...w końcu urodziny , i to czwarte zobowiązują :)))moze nie arcydzieło , ale jak na totalnego laika ,samouka jest zarąbisty !I co najwazniejsze dał sie zjeść :)




Z pirackim pozdrowieniem ; ahoj!! buziaki :))))

piątek, 1 czerwca 2012

Głowa mnie rozbolała...

....od przybytku ...:))) a niby nie boli...hahaha ...Ten przybytek to pomidory. Nigdy nie uprawiałam ,tzn w zeszłym roku chyba 4 sadzonki, ale były kupione, potem zjadla je zaraza i tyle z pomidorów było. W tym roku chcialam profesjonalnie. Zakupiłam nasiona - 3 paczki :), Mąż jak zwykle na wysokości zadania , zbudował dla nich "domek" ;)Miała być szklarnia ale względy ekonomiczne zdecydowały i jest folia:)) Potem rozszalałam się z tym siewem.. wszystkie nasionka wysypałam do skrzynek i... chyba wszystkie wzeszły... tego nie przewidziałam . Okazało się że mam kilkadzesiąr sadzonek :) Wcześniej jeszcze się popisałam i przez nieuwage wymieszałam odmiany, więc nie wiem jaka gdzie rośnie... Znaczną część sadzonek oddałam sąsiadkom. Resztę dosłownie upchnęłam pod folią ... Tak wygląda domek pomidorków. Willą go nazwc nie można , ale myślę ,że jest fajnie :))
Tak wygląda pomidorowy gąszcz, wiem ,że im ciasno, ale nie miałam sumienia wyrzucić zbednych sadzonek ...
A taką nazwę nadał domkowi mój mąż :)))))No ja się uśmiałam do łez ...
No i jeszcze skalniak, nasza duma. To miejsce gdzie nie wiedziec czemu wszystkie posadzone rośliny w przeciwieństwie do innych zakątków na naszej działce rosną prześlicznie ..:)Powiększyliśmy go znowu o kilka nowych kamlotów :)Na żywo jest milionrazy piekniejszy, ale nie umiem zrobić zdjęcia lepszego...
Zakątek baliowy i beczkowy :)
Pieknego Dnia Dziecka życzę Wam i Waszym dzieciom ! Buziaki !

czwartek, 31 maja 2012

Coś z niczego....

Już chyba ze 3 miesiące mnie tu nie było... czas leci, ale trzeba się wziąć w garść i do roboty ...
tak się przy okazji zastanawiałam po co mi ten blog ...przez chwilę nawet pomyślałam że już się nablogowałam i dośc tego. Na początku to była taka wielka frajda , coś zrobić, pokazać, usłyszeć opinie( w wiekszości pozytywne;)) ...teraz przez tą przerwę tak sobie rozmyślałam, że właściwie już mi to nie potrzebne, że przecież coś co robię ma cieszyć mnie ....ale potem przyszło mi do glowy ,że mi zwyczajnie Was dziewczyny, zaglądaczki;) brakuje.Bo jestem Waszym częstym gościem, choć nie często się odzywam , ale zaglądam codziennie i trochę staje się tak ,że mimo wszystko ciut żyję Waszym życiem , często Waszymi sukcesami i porazkami ;))) I zwyczajnie chcę w tym nadal uczestniczyć ....:))
I tak, do rzeczy drogie Panie i Panowie,jesli bywają :)))

O niekończącym się remoncie naszych łazienek to już pisałam, jedną już nawet troszkę pokazałam. Dziś na drugą przyszła pora. To mala łazienka o wymiarach mniej więcej 2/2,5m.
Kafelki do tej łazienki kupiłam ze 4 lata temu w jakiejś promocji;)) leżały w garażu i nabierały mocy urzędowej... Gdybym dziś kupowała to na pewno padło by na zupełnie inne, ale cóż robic , sa jakie są , trzeba się cieszyć ,że w ogóle jakieś :)

Łazienka wykafelkowana , kabina wstawiona.Ale, nie mieliśmy do niej żadnych mebelków ,ani tym bardziej pieniędzy na nie.Umywalka kupiona,dodam naprawdę tanio:)) a nie było na czym jej postawić. I tu mój mężuś wykazał się niebywale . Wyprodukował coś z niczego ,a właściwie coś ze śmieci.Czyli moim ulubionym sposobem.... Z garażu wytargał lekko zawilgocony(dobrze się wygina) kawałek płyty kg , 4 listewki, parę dech co miały w piecu wylądować. Ja dołożyłam odpady kafelków i do dzieła.
Powstala taka szafeczka pod umywalkę :)))DUMNA Z NAS JESTEM hahaha







Zrobiliśmy , równiez z resztek kawałek tzw podwieszanego sufitu ;) i półeczkę na kosmetyki lekarstwa itp ...




I choć kafelki nie do końca spełniaja moje wymagania , to jestem zadowolona. Udało się naprawdę z niczego zrobić coś ładnego :))

Sciskam Was wszystkich bardzo mocno.Życzę Wam dużo radosnych dni :))
A na dniach post chyba pomidorowy :)))
Buziole wielkie !

środa, 15 lutego 2012

Uffff....Zmobilizowałam się...właściwie to nie było mnie tu już chyba ze 2 mce...
Nie oznacza to ,że przespałam ten czas, choć pewnie trochę chciałabym.

Cały czas trwa akcja remontowa łazienek, ciągle coś jest niedokończone, ale po pierwsze brak czasu a po drugie brak finansów na wykończenia ..:(

Ostatni tydzień to moja praca nad pokojem Stacha ...Wcześniej to był pokój Julki, potem chwilowo nasza sypialnia a ostatnio kolejna zamiana ,i teraz , już chyba ostatecznie jest to pokój Stacha :D Oczywiście jak to u nas , jeszcze nie wszystko wykończone(czy ja sie doczekam choc jednego pomieszczenia na tzw tip top ??), ale już coś się zadziało i ja jestem bardzo zadowolona.
http://www.blogger.com/img/blank.gif
Temat marynistyczny wyszedł z dwóch powodów. Po pierwsze Stachu przechodzi etap marynarsko-piracki(co prawda przeplatany kowbojskim z elementami majsterkowicza i marzen aby w przyszłości zostac ROBOTNIKIEM !!!), a po drugie to wdzięczy temat do dekoracji.
Dlatego zaczęłam od szycia. które nie jest może moją mocną stroną, ale w pocie czoła udało się .

Najpierw była kotwica i koło ratunkowe, na wyrażne zyczenie "osesa" ...
Potem dwie podusie. Koło niestety już uległo rozczłonkowaniu , bo do Stacha przyszły dzieci i próbowali na szmacianym kole przeprowadzić akcję ratunkową...

A muszę dodać, że koło nie powstało by bez pomocy i podpowiedzi Kasi :)) Ja niestety tępa materia jestem i potrzebowałam łopatologicznego wykładu :)



Malowanie nie wyszło do końca tak jak chciałam , odcień miał byc bardziej chłodny, jaśniejszym , a wyszedl taki lazur czy coś..;)ale Młodemu się podoba. Oczywiście malowały moje rączki :)








Meble , poza łóżkiem były wcześniej Julki, ale to był zły wybór i Ona już o tym wie;) , ale dla Staśka narazie są ok. Pokój Julki mam nadzieję będę mogła niebawem pokazać, bo tam też ciągłe niedoróbki.



Są braki , wiem wiem...firanko-zasłonki do przerobienia, powstały na szybko z resztek...Z resztą cały projekt powstał z resztek i tego co było w domu,, zainwestowałam tylko w arwnik do farby i 16zł w dywaniczki. nie ma jeszcze listew podłogowych, i jest "łyso" na ścianach, musze jakies obrazki wykombinować, i jeszcze zawiśnie kilka przedmiotów w morskim klimacie ...;)

dla porównania , 2 zdjęcia z przed zamiany....brrr obrzydliwość ...





A na deserek zrobiłam dziś drożdzowe bułeczki nadziewane jabłkami:)))Pyszne są i żałuję ,że tak mało , ale miałam tylko odrobinkę drożdzy ...



Sciskam Was wszystkie babeczki-zagladaczki;)) Wybaczcie ,że rzadko komentuje, ale zaglądam tylko jakoś sklecić coś mądrego mi ciężko...
Miłego wieczoru :D